SPOTKANIE W BRINDISI [WŁOCHY] Rok 1944

 

 

W południowych Włoszech niedaleko miejscowości BRINDISI [Apulia] nad morzem Adriatyckim stacjonowała jednostka Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Jednostka ta podlegała bezpośrednio Dowództwu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie z siedzibą w Wielkiej Brytanii; nie podlegała dowództwu generała Władysława Andersa.

W okresie trwania Powstania Warszawskiego jednostka ta zajmowała się organizowaniem przerzutów skoczków spadochronowych na teren Polski oraz przygotowywaniem aparatów radiowych nadawczo – odbiorczych do zrzutów na teren Polski, a szczególnie na teren Warszawy i okolic dla potrzeb walczących powstańców.

Kiedy wojska amerykańskie opanowały południowe Włochy i przeszły dalej na północ [łącznie z armią generała Andersa] Rząd Polski na Zachodzie zwerbował polskich żołnierzy łącznościowców walczących w różnych oddziałach wojskowych i po krótkim kursie specjalistycznym w zakresie użytkowania przydzielonego im sprzętu utworzoną jednostkę wydelegował do Włoch tworząc tam bazę łączności dla komunikacji z Armią Krajową.

Utworzenie takiej bazy we Włoszech było konieczne z uwagi na trudności łączenia się radiowego Armii Krajowej z Londynem [np. z powodu uzależnienia od warunków atmosferycznych czy z powodu zagłuszania przekazu przez władze okupacyjne.]

Baza łącznościowców usytuowana w okolicy miejscowości BRINDISI lepiej odbierała wiadomości przekazywane drogą radiową z Polski i przekazywała je dalej do Londynu.

Jak już wspomniałam powyżej przez tę bazę „przechodzili” także „cichociemni”. Niektóre grupy stacjonowały tam przez kilka lub więcej dni czekając na odpowiednią pogodę do przelotu oraz skoku na tereny w Polsce przeznaczone do zrzutów sprzętu oraz ludzi. Zdarzały się zrzuty pojedynczych osób.

W kilka miesięcy po zakończeniu Powstania Warszawskiego Baza w BRINDISI została zlikwidowana i grupa polskich łącznościowców została wysłana do Angli.

Jednym z żołnierzy łączności stanowiących skład bazy w BRINDISI był mój brat Bolesław Sosin, który w roku 1939 przekroczył razem z wojskiem granicę polsko-rumuńską. Po ucieczce z obozu Osnek Mari w Rumunii gdzie był internowany dostał się przez Jugosławię i port morski Split do Francji , następnie do Anglii. Jako podoficer łączności został wysłany do bazy w BRINDISI.

Po wojnie Bolesław podczas jednej z wizyt w Polsce [ mieszka w Anglii] opowiadając o BRINDISI przytoczył smutną relację o gwałtownej śmierci jednego z „cichociemnych”, który oczekiwał ze swoją grupą na przelot nad Polskę w celu zrzutu. Powody tej gwałtownej i nieoczekiwanej śmierci nie zostały wówczas wyjaśnione.

Opisane przeze mnie zdarzenie przyczyniło się do poznania ciekawego zbiegu okoliczności. Historię opowiedzianą przez mojego brata przytoczyłam na zebraniu Zarządu Koła Gdańsk ŚZŻAK na którym był obecny prezes Zarządu Okręgu Pomorskiego ŚZŻAK „cichociemny” Kazimierz Śliwa.

Po wysłuchaniu mojego opowiadania stwierdził, że „cichociemny”, który zginął w BRINDISI w niewyjaśnionych okolicznościach był z Jego grupy skoczków oczekujących na przerzut do Polski.

Tak więc dziwne koleje losu spowodowały spotkanie dwóch młodych mężczyzn którzy w bardzo różny sposób i różnymi drogami walczyli o wolność Ojczyzny; obaj są mi bliscy.

Opisane przeze mnie powyższe zdarzenie musiało mieć miejsce w połowie września 1944 roku, gdyż dnia 22 września 1944 plutonowy Kazimierz Śliwa jako radiotelegrafista brał udział w operacji lotniczej „Przemek 1” - zrzut sprzętu oraz skoczków spadochronowych „cichociemnych” na teren Polski.

Po wojnie Kazimierz Śliwa był członkiem założycielem Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, a od 1989 roku Prezesem Zarządu Okręgu Pomorskiego ŚZŻAK. W roku 2008 został Honorowym Prezesem Zarządu Okręgu Pomorskiego ŚZŻAK. Obecnie uzyskał stopień kmdr.porucznika w stanie spoczynku. Kazimierz Śliwa jest ostatnim żyjącym „cichociemnym”.

Bolesław Sosin za swoje dalsze osiągnięcia w dziedzinie radioelektroniki został przedstawiony królowej angielskiej.

 

 

 

  WSTECZ